Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myanmar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myanmar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 lipca 2010

Kamerowanie podroznych

Na trasie Warszawa-Wilno wszystkich podroznych przeliczono przed odjazdem cztery razy.

W przeciwienstwie do Chin i Wietnamu obylo sie bez kamerowania twarzy podroznych, przeprowadzanego na wszystkich "dluzszych" trasach w tych krajach.

Bynajmniej po postoju na stacji benzynowej nie liczono pasazerow ani razu.

Z uwagi na nocny czas podrozy, nie wlaczono takze ani radia ani telewizji. Byloby to nie do pomyslenia w Birmie, w ktorej wieczorem do muzyki i karaoke, wlaczane sa nawet kolorofony.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Polska bedzie sie podobala

"W ktorym kraju sie pani najbardziej podobalo?" zapytala pani kosmetyczka podczas dzisiejszej wizyty.
- W Birmie - odpowiedzialam - tam taka bieda, a ludzie tacy mili i kraj taki piekny.
Pani kosmetyczka podsumowala "Jak pani biede lubi, to sie pani w Polsce bedzie podobalo"

Szukam biedy. Tej birmijskiej bede pewnie jeszcze dlugo szukac...

piątek, 2 lipca 2010

Pielgrzymkowanie

Goscinnosc i szczodrobliwosc Polakow, zwlaszcza w powiazaniu z religijnoscia, jest narodowym powodem do dumy. Jezeli ktos kiedys pielgrzymkowal, np. do Czestochowy, zaznal wsparcia mieszkancow wdluz drogi. Wierni pomagaja strawa i napojem i oczywiscie dobrym slowem.

W Birmie jest inaczej. Od pielgrzymow w Swiecie Buddhy, mieszkancy na drodze oczekuja jalmuzne. W zamian nie oferujac generalnie nie wiele procz jako tako zadbanej drogi, po ktorej pielgrzym idzie i posazkow Buddhy, przed ktorymi wierni moga sie juz poklonic.

poniedziałek, 29 marca 2010

Obcy czy znajomy

Mimo, ze niektore miejsca draznia, dla prawdziwego podroznika wszystkie miejsca sa ciekawe, fascynuja, czy zaskakuja. Wiekszosc z tych miejsc wystarczy jednak na jeden raz. Powracanie do nich sprzyja glebszemu poznaniu, podczas, gdy pozostanie w nich na dluzej, pozbawia je swoistej egzotyki.

I gdy jedni turysci chetnie przywdziewaja lokalne szaty by zblizyc sie do kultury odwiedzanego kraju, inni wrecz ostentacyjnie lamia lokalne konwenanse, by pozostac w nich obcymi. Do pierwszej grupy zaliczyc mozna turystow w Mianma, ktorzy chodza przywdziani w longyi, do drugiej wszelkich przybyszow z Europy do Azji Poludnio-Wschodniej, ktorym za goraca by pozostac na ulicach miasta w bluzeczce. O jednych i drugich tubylcy maja mieszane uczucia.

niedziela, 28 marca 2010

Bycie turysta nie jest proste

Podrozowanie jak kazde zajecie z czasem meczy. Czasami pozostawia niedosyt, czasami wrecz drazni, mimo, ze jestesmy w tych krajach goscmi.

Po pierwsze dla wielu gospodarzy, zwlaszcza tych typu lowcy turystow (tourist hunter) jestesmy tylko dochodem. W krajach takich jak Mianma, gdzie wiele towarow jest tylko w zasiegu zamozniejszej czesci spoleczenstwa, kazdy turysta sprawia wrazenie czlowieka bogatego. Przybysz ze swiata zachodniego jest niczym bank, z ktorego mozna wyciagac pieniadze. Lowcy turystow nie sa wcale zainteresowani miedzykulturowym dialogiem.

Po drugie, ze wzgledu na bariere jezykowa nie wiele mozemy dowiedziec sie od lokalnej ludnosci. Podczas gdy ci, ktorzy wladaja dobrze angielskim, nie rzadko nie umieja wyjasnic wlasnej kultury i historycznie lub obyczajowo uzasadnic pewnych zaleznosci, zachowan i wartosci. Okazuje sie, ze czasami najwiecej mozna dowiedziec sie i tak z ksiazek i filmow dokumentalnych, w komforcie wlasnego pokoju dziennego.

Po trzecie, jako klient-turysta niestety mamy do czynienia z marna jakoscia uslug w wielu miejscach. Firmy obslugujace turystow nie rzadko nie przykladaja sie do swojej pracy, wiedzac, ze nie moga liczyc na powtorny utarg z ta sama osoba. Na ich korzysc dziala takze fakt, ze po urlopie wszystkie zle doswiadczenia puszczamy w niepamiec.

środa, 30 grudnia 2009

Reklama turystyki narodowej

Slogany reklamowe zapraszajace do wizyty w danym kraja zaczely pojawiac sie na calym swiecie jak grzyby po deszczu. Obecny slogan Polski jako oazy turystycznej to "can be surprising", czyli "moze byc zaskakujaca". Hm, troche dwuznaczne.

Inne przyklady z odwiedzonych w tym roku kraju:

Burma - Mystical Myanmar
Guatemala – alma de la tierra – Soul of the Earth
Kambodza - Kingdom of Wonder
Kanada - 1. Keep exploring, 2. America's Hat
Meksyk – Tu Mexico!
Niemcy – Affordable Hospitality
Szwajcaria - 1. The Undiscovered Country, 2. Get natural
Tajlandia – Amazing Thailand
USA - zamiast sloganu federalnego slogany stanowe
Wietnam – The Hidden Charm

Reklamy krajow jako miejsc na wakacje najczesciej zamieszczane sa w magazynach lini lotniczych. Choc w zasadzie odnosi sie wrazenie, ze najwiecej reklam Tajlandii spotyka sie Tajlandii, reklam Guatemali w Guatemali, itd. Inna strategie objely wyspy Bahama umieszczajac swoja reklame na Florydzie z haslem, ktore najwyrazniej nie jest tylko adresowane do jej mieszkancow.


"Na Bahamach jest lepiej"

niedziela, 27 grudnia 2009

Higieniczne bieguny

Tak jak w Meksyku u wejscia do kosciola w Stanach mozna wydezynfekowac rece na kasie w supermarkecie.

Tymczasem w Birmie spragnieni chetnie napija sie wody z jednego kubeczka. Nie tylko z przydroznych dzbanow gdzies na prowincji. Takze na miedzynarodowym lotnisku w dawnej stolicy.

wtorek, 15 grudnia 2009

Drive-Thru w trzecim swiecie

Odpowiednikiem Amerykanskiego konceptu zakupow z samochodu sa drobni sprzedawcy zagladajacy do wnetrza autokarow tudziez okalajacy autokary rozpowszechnione w calej Azji. Caly sklep przychodzi do pasazera na barkach pojedynczych sprzedawcow takze w pociagach i innych srodkach transportu.



W Guatemali towarem na sprzedaz jest takze slowo biblijne i jego interpretacja przez kaznodzieje amatora.

piątek, 11 grudnia 2009

Sprzedaz spoza kratek

W Guatemali wiele sklepow wyglada jak banki w czasach goraczki zlota w Kalifornii. Wszystkie produkty jak i sprzedawcy znajduja sie za kratkami. Jakby tego bylo malo, przed sklepami ochroniarze z palcem na spuscie polmetrowych luf spraceruja w te i we wte.

Nie ma tu za to jak w Meksyku i w Birmie, uzbrojonych punktow kontrolnych na drogach szybkiego ruchu. Nie ma takze okaleczonych prawych uszu zaobserwowanych przeze mnie w Meksyku. Moze nie nalezaloby tego faktu wiazac z powszechnoscia broni palnej, a moze jednak tak.

wtorek, 17 listopada 2009

Dollar w Monecie

Od 2007 r. istnieja monety jednodolarowki. Amerykanski rzad chce wycofac banknoty i zastapic je monetami, ktore sa tansze ze wzgledu na ich koszty produkcji i wydluzony czas uzywalnosci.

Wymiana jeszcze pewnie dlugo potrwa, tym bardziej, ze dolarowki sa obiegowa waluta w innych krajach, jak Kambodza czy Mianma. Samych monet poza plakatami jeszcze tez nie widzialam.

sobota, 31 października 2009

Witamy w Szwajcarii

Jezeli cos czyni podrozowanie po Azji Poludnio-Wschodniej wyjatkowo mile, to chyba fakt, ze wszedzie ludzie sa nami zainteresowani. Moze z wyjatkiem Tajlandii, w ktorej mieszkancy sa moze juz turystami znuzeni. Bedac tym roku pare dni w Szwajcarii, w zadnym momencie nie wzbudzilam takiego zainteresowania jak w Azji. To proste, w Europie, fizycznie wcale sie za wiele od siebie nie roznimy. Z drugiej strony, ludzie ktorzy wygladaja inaczej, a nawet ci mowiacy z akcentem, wcale nie musza byc niestad. Walizka i mapa w reku nikogo zatem w Szwajcarii nie wzruszyla i nie sklonila, do powiedzienia “Welcome to Switzerland”.

piątek, 23 października 2009

Kraj autentycznych usmiechow

Tajlandia promuje swoj kraj jako “Land of Smiles” – Kraj Usmiechow. Majac za soba czwarty pobyt w tym panstwie, niestety musze stwierdzic, ze nie widzialam ich za wiele. Zaskakujace sa takze frazesy reklamowe typu “friendly staff”, typowe dla hoteli, restauracji i barow. Czy aby napewno “przyjazna/sympatyczna obsluga” jest w kraju usmiechow znaczacym wyroznikiem firmy? Ten fakt wydaje sie tu raczej byc konieczny, zeby nie powiedziec oczywisty; choc w rownej mierze rzadko znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistosci. Pracownicy czesto przyjmuja kamienne twarze, borykaja sie ze znajomoscia angielskiego probujac ukryc ten fakt zaslaniajac reka nos i usta, tudziez nerwowo poprawiajac wlosy, nie znaja sztuki small talku a co dopiero konwersacji o swoim kraju i kulturze. Obydwa slogany kwalifikuje zatem jako puste obietnice.

Tytulowy slogan “Land of Genuine Smiles” przyznalabym za to Birmie. Tyle usmiechow, gestow machania reka, skinien glowa, czy pozdrowien po angielsku jak i w rodzimym jezyku, ludzi, ktorzy na turyscie nie zarobia, zaden z krajow polwyspu indochinskiego nie ma do zaoferowania. Goscinnosc Burmijczykow przewyzsza wytrenowane gesty i zachowania niejednej zalogi pieciogwiazdkowego hotelu.

P.S. Odnosnie kamiennych twarzy, Chinczycy na polwyspie indochinskim bija wszystkich. Dotego dochodzi cala plejada zachowan. Zero zainteresowania goscmi, oczy nie patrza wyzej niz rece, a glowa juz liczy pieniadze; siedza jak psy goncze u wejscia do prowadzonych przez nich restauracji z kasa przy boku. Super niesypmatycznie.

poniedziałek, 19 października 2009

Ksiazki gosci i Lonely Planet

Dwie taktyki przoduja w staraniach reklamowych firm nastawionych na turystyke we wszystkich krajach Azji Poludnio-Wschodniej. Piersza taktyka to zbieranie wypowiedzi klientow, na scianach restauracji czy tez w ksiazkach gosci. W Birmie najstarsze ksiazki gosci, ktore udalo mi sie zobaczyc, siegaja 2006 roku, a na swoich stronach zawieraja tez wpisy po polsku.

Druga taktyka jest oparcie staran reklamowych na fakcie zaistnienia na stronach popularnego przewodnika, Lonely Planet. Naglowek “Polecane przez Lonely Planet” zdobi zatem szyldy hoteli, restauracji, biur podrozy, itp. promujac rzetelnosc firmy i wysoka jakosc oferowanych przez nia uslug.

Podczas gdy kolekcjonerzy wpisow klientow, wydaja sie ciagle zabiegac o klienta i zapewnic jego satysfakcje, laureaci przewodnika czasami osiadaja na laurach i nie sa juz zmotywowani do pracy. Szkoda na nich marnowac tuszu, a wystarczy jedynie podziekowac Lonely Planet za aktualizowanie listy polecanych firm.

Jedyna rzecza, ktora Lonely Planet moglby przemyslec to papier, na ktorym drukowane sa przewodniki. Obecny wazy troche sporo dodajac backpackerom pokaznych dekagramow.

niedziela, 18 października 2009

W kinie

U wejscia ochrona i bramka jak na lotniskach, kolo kosza na swieci spluwaczki wypelnione piaskiem dla fanow tytoniu, w srodku pan z latarka pokaze rzad i miejsca, przed rozpoczeciem seansu, odegrany zostanie hymn panstwowy, ktorego polowa widowni zlekcewazy? Gdzie tak jest?

Tak jest w kinach w Yangon. Co wiecej hollywoodzkie produkcje filmowe pokazywane sa tutaj w jezyku oryginalnym, jednakze bez napisow w lokalnym jezyku, jak ma to miejsce w Polsce. W Yangon and Mandalay angielski jest dosc zaawansowany, ale czy az tak, zeby kazdy dialog zrozumiec? Dla kina akcji to w zasadzie bez roznicy i chyba wlasnie ono najczesciej wita na ekranach w Birmie.

Niemniej jednak film po angielsku bez napisow gwarantuje skupienie i cisze posrod widowni. Cos czego w Hong Kongu i Chinach czlowiek nie uswiadczy. Gdyz tutaj najwazniejsze jest czytanie napisow po chinsku. Jakby tego bylo malo, malo kto wytrzyma poltoragodzinny seans bez wizyty w toalecie. To chyba zasluga tej zielonej herbaty.

sobota, 17 października 2009

Juz to znamy

W Birmie znany nam z PRL-u brak swiatla to takze i dzis chleb powszedni. Z ta roznica, ze wiadomo, kiedy go nie bedzie i kiedy sie znowu pojawi. W miedzyczasie prywatne generatory energii ida w ruch, alternatywnie swieczki. Vivat elektrownie! Orwellowskie psy!

piątek, 16 października 2009

Noworoczne tance

Przez te lata w Hong Kongu, taniec taniec lwa wydawal mi sie unikatowy w koncepcie i wykonaniu. Nie prawidlowo! W zasadzie taniec lwa nie rozni sie wiele od polskich kolednikow. A obydwa maja swoich burmijskich odpowiednikow. Taniec bawola i taniec malp to sposob na przyniesienie pomyslnosci i zebranie datkow. Swiat jest taki maly.



czwartek, 15 października 2009

Reklamy outdoorowe

Jak w kazdym innym kraju takze w Birmie reklamy outdoorowe staly sie integralna czescia krajoobrazu. W swej tresci wszystkie promuja zachodnie ubrania zamiast longyi, pantofle zamiast klapek, zachodni makijaz zamiast thanaki reklamujac najczesciej mydlo, kawe instant i inne napoje typu “3 w 1”.

A tymczasem sklepy z opalem moga poszczycic sie najwieksza paleta produktow.

środa, 14 października 2009

Zastal Polske drewniana, a zostawil murowana

Dorobek Kazimierza Wielkiego przypomnial mi sie patrzac na domostwa burmijskiej prowincji. Jak okiem siegnac, bambusowe chatki pokryte liscmi palm. Gdzie niegdzie rower, radyjko albo zegar sie znajdzie. Pralki nikt tu nie ma, lodowki tez nie, tak jak i wagi osobowej, czy nawet zapalniczki.





wtorek, 13 października 2009

Ostra konkurencja

Wyobraz sobie, ze jestes sprzedawca pamiatek i probujesz wlasnie sprzedac pare drobiazgow we wlasnym sklepie. Nagle, w Twoim sklepie pojawia sie piecioro innych sprzedawcow, zachwajacych identyczne pamiatki. To dopiero jest konkurencja. A moze to tylko taktyka reklamowa. Na raz klient otoczony jest wieloma sprzedawcami i nie moze juz uciec. Gdy kupi od kogos z pieciorga, urazi pierwszego sprzedawce, a przeciez na jego terenie targowanie sie ma miejsce. Kupujac od sprzedawcy wywoluje sie wilka z lasu. Teraz wszyscy inni tez chcieli by dopiac sprzedazy, probujac wzbudzic sympatie (You’re beautiful) czy tez wspolczucie (I’m poor). Wszyscy sprzedawcy to w koncu dobrzy znajomi, a nawet przyjaciele.

poniedziałek, 12 października 2009

Na coz pieniadze, jak towarow nie ma

W Birmie sprzedawcy pamiatek chetnie wymienia swoje drobiazgi na roznego rodzaju produkty. Najbardziej pozadane sa lakier do paznokci, perfumy, dlugopisy, czy chinskie filmy karate. Nie brakuje tez kolekcjonerow walut, choc podejrzliwie czesto slyszy sie zapytania o chinskie yuany i tajskie bahty. Wreszcie niektorzy nie wstydza sie poprosic o buty, spodnie, czy portfel, skromnie, bez zawartosci.